GERONTOFILIA
reż. Bruce LaBruce
Kanada, komedia romantyczna
poster

18-letni Lake ma kochającą dziewczynę, ale pewnego dnia odkrywa, że bardziej interesują go dużo starsi mężczyźni. Los sprawia, że dostaje wakacyjną pracę w domu opieki, gdzie rozwija delikatną relację z panem Peabody. Kiedy dowiaduje się, że pacjetom podawane są w nadmiarze leki na uspokojenie, postanawia uratować pana Peabody i pomóc mu uciec. Rozpoczyna się zabawna i poruszająca podróż, która zbliża ich jeszcze bardziej. Ale nikt nie żyje wiecznie.

ZOBACZ ZWIASTUN



NAGRODY I FESTIWALE

  • Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Toronto - Oficjalna Selekcja
  • Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji - Oficjalna Selekcja
  • Festiwal Nowego Kina w Montrealu - Najlepszy Film

RECENZJE

Kiedy chłopiec kocha starca
Życzyłbym sobie, żeby w Polsce powstawały tak wygładzone filmy. W "Gerontofilii" kanadyjski twórca dotyka więcej problemów związanych z seksualnością, niż w rodzimych filmach dotknięto na przestrzeni ostatnich kilku lat. LaBruce wpuszcza w debatę publiczną tematy przez kulturę marginalizowane i mówi o nich w zupełnie nowy sposób. Tak jest z seksualnością starszych osób, która do tej pory pokazywana była albo w sposób groteskowy, albo z potępieniem, albo - po prostu - nie było jej wcale. U LaBruce'a tymczasem jest to rzecz zupełnie naturalna, piękna, która może dać szczęście - emocjonalne i fizyczne - młodszej osobie.
- Artur Zaborski, Interia.pl -

Chłopiec z domu spokojnej starości
Skandalista Bruce La Bruce świetnie daje sobie radę z opanowaniem reguł rządzących klasycznym melodramatem. (...) Nowością jest czułość, z jaką reżyser patrzy na swoich bohaterów i z jaką oni odnoszą się do siebie nawzajem. Seksualność dryfuje w stronę erotyki. Ujawnia się w delikatnych gestach i spojrzeniach, które stają się intensywniejsze, gdy męscy bohaterowie przestają być sobą onieśmieleni. La Bruce z łatwością prowadzi aktorów, bo podjął znakomite decyzje obsadowe. Debiutującego przed kamerą i otwartego na nowe doświadczenia Piera-Gabriela Lajoie zestawił z charyzmatycznym Walterem Bordenem (Melvyn Peabody), który od lat sześćdziesiątych zbierał doświadczenia zarówno na scenie teatralnej, jak i politycznej (jako aktywista walczący o prawa społeczności LGBT). Zakulisowe zderzenie niewinności z dojrzałością przełożyło się na zbudowanie autentycznej ekranowej relacji.
- Anna Bielak, Filmweb.pl -

Gerontofilia
W „Gerontofilii” LaBruce stara się nie tyle smagać widza po twarzy, co utrzymywać film w stanie delikatnej, aczkolwiek wyraźnej subwersji. I właściwie mu się to udaje. Kanadyjczyk korzysta tutaj z konwencji komedii romantycznej i kina drogi, odmalowuje relację bohaterów bez vouyeurystycznych zakusów, ale nie popada w hipokryzję. Przeciwnie, wywraca na drugą stronę kilka schematów gatunkowych.
- Błażej Hrapkowicz, Magazyn KINO -

WYWIAD Z BRUCE'EM LABRUCE

Skąd pomysł na film o romansie młodego mężczyzny ze staruszkiem?
W swoim życiu spotkałem wielu młodych ludzi, których dość nietypowym fetyszem były relacje z dużo starszymi osobami. Zawsze intrygował mnie ten temat. Słyszałem, głównie od młodych mężczyzn, o ich pierwszych doświadczeniach seksualnych z mężczyznami powyżej 60. roku życia. W tych historiach oprócz głębokiego uczucia, często powtarzał się pewien pedagogiczny aspekt takich kontaktów. Czasem były to jednorazowe doświadczenia, a czasem fetysz ten okazywał się trwały. Nakręciłem zresztą kiedyś film "Hustler White" o męskich prostytutkach i ich relacjach z nierzadko wiekowymi klientami. Mimo deklarowanej heteroseksualności moich bohaterów łączyła bardzo silna więź fizyczna i emocjonalna ze starszymi mężczyznami, którzy dawali im pieniądze albo prezenty za seks. W "Gerontofilii" chciałem stworzyć bohatera, który wykazuje podobne impulsy, ale nie kieruje się zyskiem. Można powiedzieć, że ustawiłem go w roli swego rodzaju świętego.

Dlaczego do przedstawienia tak oryginalnego tematu wykorzystałeś środki, kojarzące się z komediami romantycznymi?
Moje filmy, nawet te najbardziej kontrowersyjne czy wręcz pornograficzne, przesycone są ogromną dawką romantyzmu. Czy to w relacji między fryzjerem a skinheadem albo eskortem i klientem, zawsze pojawia się miłość, nawet jeśli w grę wchodzi nietypowy, czy nawet skrajny, obłożony tabu fetysz. Zwykle bawiłem się więc konwencją rodem z komedii romantycznych. W "Gerontofilii" postanowiłem pójść nawet dalej i jeszcze subtelniej operować ironią. Lubię pracować w ramach ściśle określonych gatunków jak pornografia, czy horror i naginać ich granice lub kierowa je na nieznane tory.

Wiek ma dla ciebie znaczenie, kiedy się zakochujesz?
Związki, w których występuje wyraźna różnica wieku, naruszają bardzo silne kulturowe tabu. Osoby w nich musi zatem łączyć szczególnie silna więź, która potrafi przetrwać dezaprobatę czy wrogość przeciw niej skierowaną. Czasem większe znaczenie ma dynamika seksualna, kiedy jest to fetysz, czasem wchodzi w grę też władza i pieniądze, ale myślę, że zwykle pojawia się po prostu miłość i emocjonalne przywiązanie.

Zgadzasz się, że ten film otwiera nowy etap w twojej twórczości?
"Gerontofilia" rzeczywiście odbiega od tego, co robiłem dotychczas, bo nie znajdziemy tam śmiałych scen erotycznych. Moje poprzednie dzieła zwykle balansowały na pograniczu sztuki i pornografii. Tym filmem chciałem zwrócić się w stronę kina głównego nurtu, odwołując się do komedii romantycznych oraz estetyki filmów niezależnych i artystycznych z lat 70. To właśnie do tej grupy należy kilka moich ulubionych tytułów, które zyskały szerszą widownię mimo poruszania radykalnych czy kontrowersyjnych kwestii. Dzięki "Gerontofilii" pierwszy raz miałem okazję pracować w ramach przemysłu filmowego z prawdziwego zdarzenia – to mój pierwszy film finansowany przez duże agencje i pierwszy, w który zaangażowane były związki. Miał on też wyraźnie większy budżet niż poprzednie.

foto1 foto2 foto3
foto4 foto5 foto6